Menu

bibliotheke

Mury

j.szern

Kawafis, "Mury"

Lekkomyślnie, bez litości i wstydu
wznieśli wokół mnie wysokie, wielkie mury.

I siedzę teraz tu i rozpaczam.
O niczym innym nie myślę: umysł zżera ten los,

a miałem tak wiele do zrobienia.
Dlaczego nie dostrzegłem, kiedy wznosili mury?

Nie usłyszałem żadnego głosu, ani stukania murarzy.
Nieoczekiwanie zamknęli przede mną świat.

Wierszem Kawafisa najłatwiej jest mi podsumować ponad trzy miesiące milczenia. To był trudny czas - niepokój o pracę, lizanie "ran" z poprzedniego roku. Kiedy zasiadałam do komputera i chciałam pisać kolejną recenzję, czułam tylko bezradność i pustkę. Nie chciałam zamieniać bloga w przestrzeń wyrzutów - zamilknięcie w tej przestrzeni zbiegło się ze zrywaniem wielu więzi, które dawniej wydawały mi się istotne, a które w okresie kryzysu rwały się jak pajęczyna. Skoro starałam się nie epatować żywych ludzi moimi przemyśleniami i wątpliwościami, tym bardziej nie chciałam tego robić znajomym wirtualnym.

Powoli - bardzo powoli - okres izolacji mi przechodzi, a przynajmniej staram się z nią walczyć. Jest szansa, że skończę wreszcie recenzję, którą piszę od trzech miesięcy. I że zacznę następne. Jest szansa, że skoro zaczął się mój urlop, będę w stanie odpocząć - przede wszystkim psychicznie.

Ostatnie miesiące były czasem, kiedy intensywnie czytałam. Sięgałam po prozę, poezję - wszystko, co pomagało mi nie tyle uporać się z własną sytuacją, ile pomagało na chwilę o niej zapomnieć. Wielkim wsparciem był dla mnie w tym czasie Kawafis - tym, którzy mają ochotę się z nim zapoznać, polecam nowy przekład jego wierszy - Jeżeli do Itaki wybierasz się w podróż. Kawafis tłumaczony Herbertem przez Antoniego Liberę (autora prześwietnej Madame) to pomysł translatorski i interesujący, i trafny. Ci poeci zawsze wydawali mi się podobni - tyle, że Kawafis był pozbawiony chłodu i ironii Herberta. Może dlatego świecki "dekalog" Kawafisa, wyrażony w Termopilach jest mi dużo bliższy i łatwiejszy dla mnie do przyjęcia, niż ten, który stworzył Herbert w Przesłaniu Pana Cogito.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • jane_doe_blog

    Witamy na pokładzie, nie ma pośpiechu, na wszystko przyjdzie odpowiedni czas, poczekamy:).

  • grendella

    Trudny czas. Niby każdego z nas dopada i niby nie ma na to rady, ale jak banalnie to brzmi. Piękne podsumowanie wierszem. Czułam, że tu wrócisz i cierpliwie czekałam. Serdeczności!

  • tommyknocker

    Witam z powrotem :) serdecznie pozdrawiam !

  • Gość: [guciamal] *.rev.pro-internet.pl

    Cieszę się, że wracasz. Zawsze martwi mnie znikanie wirtualnych znajomych. Martwi tym, że może coś, gdzieś, nie tak... Tym bardziej cieszy, że się odzywasz i chcesz wrócić. Po trochu rozumiem twój stan, bo sama przeszłam coś .... co na szczęście zakończyło się nie tak, jak się tego obawiałam. I mogłoby się wydawać, że po takim przeżyciu, kiedy człowiek rodzi się niemal na nowo powinno się skakać z radości i dzielić z ludźmi energią, tymczasem po chwilowym szaleństwie tejże radości wpadłam w podobną dziurę wątpliwości i zniechęcenia. Ale powoli i ja wychodzę z tego stanu, którym tak jak i ty nie chciałam obdarzać innych. Pozdrawiam

  • slagi

    Uff, wchodząc na ten post, bałem się że padną tu jakieś spojlery...na szczęście nie, czysto ;) a sama twórczość to - podkreślałem to wielokrotnie - wyżyny, na jakie można się w tej dziedzinie wnieść. Będzie legendą!

© bibliotheke
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci