Menu

bibliotheke

Rozglądam się...

j.szern

Początkowo chciałam zamilknąć na chwilę. Wyszło jak zawsze. Sześć lat to otchłań czasu z mojej perspektywy. Trudno mi zliczyć zmiany, które w tym czasie zaszły. Nie zmieniło się jedno – pasja czytania. Moi znajomi wiedzą, że gdy nie „mogę” czytać, wówczas jest ze mną źle. Tak źle, że nie pomaga wówczas czekolada. Ani wino. Ani prozac :)

Kilka razy robiłam podejście pt. „Wracam”. Zostały szkice notatek w edytorze tekstu. Pozbawione deklaracji i planów, bo ja staram się planować jak najmniej. Ostatnio pytanie o powrót do pisania wróciło, więc zadałam sobie kolejne - „Po co?”. I spędziłam nad odpowiedzią kolejnych kilka miesięcy. Zniechęcała mnie konieczność regularnych wpisów (systematyczność to moje drugie imię, którego nigdy nie używam). Miałam kiedyś plan, aby opisywać wszystkie książki, które przeczytam. Brrr… Nierealne. Czytam więcej niż mam ochotę opisywać. Poza tym – jak pisać? Wciaż długo? Szkicowo? Eksperymentować z formą? Kiedy znaleźć na to czas? Kosztem czego?

Jedyny – w moim odczuciu – przekonujący mnie argument „za” powrotem do pisania, to ten, że gdy pisałam o książkach, czytałam je bardziej świadomie. Analizowałam, smakowałam, dyskutowałam z nimi. A nie tylko „haps” i następna. I to jest ten argument, który sprawił, że postanowiłam znów spróbować. Jeszcze nie wiem, o której książce z ostatnio czytanych napiszę. Jak. Ale mam czas, aby się nad tym zastanowić.

© bibliotheke
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci