Menu

bibliotheke

Reflektorem w mrok

Dla dorosłych i dla dzieci: Boy vs. Jachowicz

j.szern

Przygotowując wczorajszy wpis o Kraszewskim sięgnęłam po Antologię poezji dziecięcej wydanej w 1981 roku przez Wydawnictwo Ossolineum. No i wpadłam :)

Na drugi – po Kraszewskim – ogień poszedł Jachowicz. Choć nazwisko tego poety może niektórym nic nie mówić, to na pewno pamiętają z dzieciństwa jego bezcenne bajki – Chory kotek czy Zaradź złemu zawczasu. W każdym razie ja je pamiętam ;)

Poszperałam przy okazji w Internecie i uzupełniłam braki w wykształceniu. Dzień z Jachowiczem był bezcenny…  Zwłaszcza dla osoby pracującej w szkole – wprawdzie z młodzieżą, która wyrosła z tego rodzaju połajanek – ale i tak sobie co cenniejsze uwagi wynotowałam i nie omieszkam ich użyć we wrześniu ;]


Jachowicz był nie tylko literatem, ale również pedagogiem. Jako jeden z pionierów literatury dla dzieci chciał poprzez teksty je wychowywać. W swoich utworach jasno określa granice postępowania i nie pozostawia niczego w domyśle. Nie ma relatywizmu, wątpliwości – są proste zasady i wartości, które chce przekazać najmłodszym.

A oto subiektywny wybór cech, które dzieci mają wg Jachowicza posiadać lub które powinny zwalczać opatrzone przykładami literackimi - zachęcam do lektury przynajmniej wybranych – dadzą Wam one pojęcie o stylu pisania Jachowicza ;)

Dzieci  mają być posłuszne dorosłym (w przeciwnym razie czeka ich mniej lub bardziej drastyczna kara - zdesperowanym rodzicom polecam lekturę wierszyka O Juleczku, co miał zwyczaj ssać palec), słuchać dobrych rad starszych (Wicuś) i nie sprawiać rodzicom przykrości (Łza matki). Mają być opanowane, dobrze ułożone – nie powinny się obrażać (Salusia). Oszczędne (Henryś i Waluś). Pobożne (Skowronek i dziecię, Pobożność). Powinny dzielić się z innymi (Braciszek i siostrzyczka, Kostuś, Franuś), powściągać łakomstwo, pracować nad lenistwem lub innymi grzechami zaniechania (Ludwiś). Nie powinny się znęcać nad zwierzętami (Tadeuszek),bo te są najlepszymi przyjaciółmi człowieka (Wychowanek), ani nad młodszym rodzeństwem tudzież znajomymi (Zgodne rodzeństwo). Nie mogą wymagać od rodziców spełniania ich zachcianek (Adelka). Nie powinny być marudne i rozgrymaszone (Dziewczynka i matka, Do Józia, Zwierciadło Rózi ). Mile widziana jest cnota uprzejmości dla bliźnich (Szczęść Boże i Bóg zapłać) i pochylenie się nad nauką (Kryś i Leoś) oraz skromność (Emilka).

Oczywiście – można dziś krytykować niekiedy dość makabryczną wyobraźnię pisarza, można mu zarzucać drętwe moralizatorstwo i styl kaznodziejski. Ba, nawet grafomanię i niekiedy śmieszność lub naiwność jego przykładów. Nie można jednak zapomnieć o jego wkładzie w rozwój polskiej literatury dziecięcej. Pisał nie tylko pouczające historyjki z bohaterami dziecięcymi, ale również  bajki o zwierzętach, których adresatami byli najmłodsi – w przeciwieństwie do tych, tworzonych przez Krasickiego, który pisał dla dorosłych odbiorców (obecnie te bajki są wydawane w książeczkach dla dzieci – miałam jako dziecko takową, z ilustracjami, które mnie przerażały i wywoływały u mnie traumę podobną, jak poznane w dzieciństwie obrazy M. Ernsta; awersji do bajek oświeceniowych wyzbyłam się dopiero na studiach, do obrazów Ernsta - nigdy ;)

***

Wspomnienie czytanych w dzieciństwie bajek Jachowicza pociągnęło za sobą inne – czytanych już w okresie dorosłości parodii tych tekstów autorstwa Boya- Żeleńskiego.  

Boy słynął z ciętego języka i dowcipu. Jego teksty są parodiami najczystszej wody. Przepisując fragmenty Jachowicza, tu dodając coś od siebie, tam się na pierwowzór stylizując – Boy obraca na nice cały dydaktyczny zamysł Jachowicza. Zamiast pouczać – prowokuje. Dzieci w jego bajkach jawią się jako ciekawe i rozsądne – a rodzice zgoła jako niepedagogiczni – zamiast dzieci surowo napominać i mentorskim tonem wyznaczać stosowne granice wychowawcze – wykazują dla ich wybryków pełne zrozumienie. W bajeczce Deszczyk matka – znając prawidła świata tego – widząc rozsądek małej Cesi, cieszy się, że córka odnajdzie się bez problemu w małżeńskim stadle i będzie umiała być mądrą i pełną zrozumienia żoną. Dzieci uczone są również od najmłodszych lat najwyższego szacunku do napojów alkoholowych (to bodajże uśmiech w stronę krakowskiej bohemy, którą Boy nie tylko opisał we wspomnieniach, ale również aktywnie współtworzył).

***

Żeby nie być gołosłowną – poniżej podaję trzy przykłady z „pojedynku” Boy vs. Jachowicz.

Odsłona pierwsza:


Stanisław Jachowicz: Deszczyk.

 Mamo, rzekł Staś, deszczyk rosi,
 Poplami kapelusz Zosi,
 Jakże niepotrzebnie pada!
 Tu matka dziecku wykłada:
 Że deszczyk drogi dar nieba;
 On skwar słońca ułagadza,
 Zieloną trawkę rozradza,
 Wszystko rzeźwi, wszystko krzepi,
 Kwiatek, drzewko rośnie lepiej,
 Bo Bóg wszystkiem mądrze włada
 — O! kiedy tak, to niech pada!

 

Tadeusz Boy-Żeleński: Deszczyk (z Jachowicza)

„Mamo, rzekł Jaś, deszczyk rosi,

Poplami kapelusz Zosi,

Jakże niepotrzebnie pada!”

Tu matka dziecku wykłada:

„Za to po deszczyku, me dziecię,

Drzewsko bujniej puszcza kwiecie,

Co gdy przyjdzie czas jesieni,

W soczysty owoc się zmieni.

Owoc zaś, kiedy dojrzeje,

Mama araczkiem zaleje,

Doda cytrynki i wina,

Parę kropel maraskina,

Troszkę wody (nie za wiele) –

I sprawi dzieciom wesele,

Każde ze słomką zasiądzie,

Dopieroż to radość będzie!

Tak to deszczyk wszystko krzepi:

Kwiatek, drzewsko rośnie lepiej,

Bo bóg wszystkim mądrze włada”.

„O, kiedy tak, to niech pada!”

 

Odsłona druga:


Stanisław Jachowicz: Dwa kotki.

 Były to dwa kotki:
Jeden ładny, lecz z szafek wyjadał łakotki,
 Drugi brzydki, bury,
 Ale płoszył szczury
Powiedzcież mi dzieci, którego wolicie?
— Burego! burego! — O, dobrze robicie!
 Bo ten godzien przychylności,
 Kto dopełnia powinności;
 A bardzo nieładnie,
 Kiedy kotek kradnie.

 

Tadeusz Boy-Żeleński: Dwa kotki (z Jachowicza)

Były dwa kotki:

Jeden ładny, lecz z szafy wyjadał łakotki,

Drugi brzydki, bury,

Ale łowił szczury.

Którego wolicie, powiedzcież mi, dzieci?

„Burego, burego!”

„Ładnego, ładnego!”

Nie mogły zgodzić się dzieci.

No, a ty, Celinko?

Rozsądna Cesia  z poważną minką

Tak rzecze pomyślawszy przez chwilę maleńką:

„Oba są potrzebne, nieprawdaż, mateńko?”

Tak odpowie Cesia mała,

A Mama ją uściskała

Mówiąc” „Spokojnam, Cesiu, o twoje zamęście,

Sama będziesz szczęśliwa i drugim dasz szczęście”.

 

Odsłona trzecia (i moja ulubiona):


Staś

Staś na spodniach zrobił plamę;
Płacze i przeprasza mamę.
Korzystając z chwili, mama
Rzecze: na spodniach wypierze się plama;
Ale strzeż się moje dziecię,
Brzydkim czynem splamić życie:
Bo ci, Stasiu, mówię szczerze,
Ta się plama nie wypierze.

Staś (fragment z utworu O bardzo niegrzecznej literaturze polskiej i jej strapionej ciotce)

Staś na sukni zrobił plamę,

Oblał bowiem ponczem mamę;

A widząc ją w srogim gniewie,

Jak przepraszać, sam już nie wie.

Plama głupstwo – mama doda –

Ale ponczu, ponczu szkoda!”

 

***

I tak się zastanawiam – Jachowicz jest niby dla dzieci, a pewnie by się pedagodzy na jego niektóre makabreski oburzyli i nożyce cenzorskie by poszły w ruch. A dla kogo jest Boy-Żeleński? Dla dorosłych czy dla dzieci? Mam wątpliwości, czy małe dzieci zrozumiałyby zamysł parodystyczny Boya. Ale kusi mnie (oj, bardzo), żeby obie wersje bajeczek przetestować na moich małych kuzynkach i kuzynach... Jak mi się uda – to napiszę o wynikach wychowawczego „eksperymentu” ;)

 



W cieniu Boya

j.szern

Tadeusz Boy Żeleński

W Alfabecie wspomnień Antoniego Słonimskiego znajdziemy o Boyu takie wspomnienie:

Nie zna historia literatury europejskiej pisarza, który by tak swą osobowością nasycił współczesne mu piśmiennictwo, który by w tylu odrębnych dziedzinach twórczości literackiej zajmował miejsce tak znaczne.

Jako poeta, autor „Słówek”, zostanie Boy niezrównanym satyrykiem, łączącym sentyment z dowcipem, żartobliwość z melancholią. Osiągnął w tej dziedzinie nieczęsto spotykaną chwałę wzbogacenia języka. Wdarł się do mowy potocznej; cytaty ze „Słówek”, jak przysłowia, stały się własnością powszechną i niemal ludową.

Jako tłumacz jest Boy fenomenem nie spotykanym w innych literaturach. Dał on Polsce całą – bez przesady – literaturę francuską. Dał Polakom myśl Pascala i Descartesa, poezję Villona, Racine’a, Musseta. Teatr Corneille’a i Moliera, prozę Rabelais’go, Diderota, Stendhala, Flauberta, Balzaca i Prousta. Przetłumaczył około dwustu tomów najcelniejszych w piśmiennictwie francuskim, oparzył je przedmowami i komentarzami. Zaludnił imaginację Polaków bohaterami francuskiej literatury, zostawił trwałe wzory konstrukcji łacińskiej, mądrości łączącej się z wdziękiem i realizmu uskrzydlonego poetycznością.

Wydawać się mogło, że tymi setkami wspaniałych przekładów wypełni pustkę, która mu przeszkadzała własne tworzyć dzieła. W zmienionym przez swą pracę tłumacza klimacie literackim zaczyna Boy budować własną filozofię. Nie jest nigdy krytykiem teatralnym w zwykłym tego słowa znaczeniu. Pisząc o sztukach szuka zagadnień moralnych i wypełnia dziesiątki tomów rozważaniami na temat człowieka. Sięga do historii i jednocześnie oświetla najbardziej palące zagadnienia aktualności. Ożywia brąz pomników i wypowiada zakłamaniu, walczy o reformę obyczajów, o prawa kobiety, zakłada poradnie lekarskie, gnany niezmordowaną pasją służenia ludziom i głoszenia prawdy.

 

W ramach wyzwania literackiego „Od zmierzchu do świtu” postanowiłam sięgnąć również po zbiór tekstów publicystycznych Tadeusza (Boya) Żeleńskiego, zebranych w tomie Reflektorem w mrok. Książka ta nie była mi zupełnie nieznana – była zawsze w pobliżu, bo od czasu do czasu lubiłam podczytywać wybrane teksty. Boy jest mistrzem pióra, przeuroczym i dowcipnym gawędziarzem gwarantującym nie tylko salwy śmiechu, ale również solidną porcję wiedzy oraz materiałów do przemyśleń.

Tytuł tomu, w którym zawarto wybór publicystyki Tadeusza (Boya) Żeleńskiego wydaje się być w tym kontekście istotny. Czy Boy pisze o Młodej Polsce, czy dotyka kwestii obyczajowych – na serio lub z przymrużeniem oka, czy też znów pisze o naszych pisarzach znanych i autorytetach literackich, czy publikuje teksty, które były częścią jego kampanii na rzecz świadomego macierzyństwa  – przyświeca mu zawsze jedna myśl – rzucić nowe światło na omawiane zagadnienie, wydobyć je z zapomnienia. Tytułowy mrok ma wiele wymiarów. Będzie to mrok pamięci, kiedy utrwala na kartach wspomnienia o swoich towarzyszach z czasów Zielonego Balonika i krakowskiej bohemy. Będzie to mrok polskiego ciemnogrodu – kiedy z taktem i wyczuciem, ale również nieustępliwie, walczy o prawo kobiety do świadomego macierzyństwa. Będzie to wreszcie mrok historii literatury, która windując twórców na pomniki lubi spychać w zakamarki niewygodne fakty, które by mogły przeszkodzić w procesie ich „brązowienia”. Jak pisze o Boyu Makowiecki: Czegokolwiek się tknie, rozjaśnia i wyostrza w pełnym świetle racjonalizmu, by – parafrazując tytuł jego zbioru sprawozdań teatralnych „Reflektorem w serce” – bić skupionym światłem reflektora swobodnej myśli ludzkiej w mrok fałszu, wmówień i zła.

Ideę tekstów publicystycznych Boya świetnie ujmuje Makowiecki we Wstępie do tomu Reflektorem w mrok:

Jego uporczywe utrzymywana postawa rewizji i przekory jest nieodmiennie wyrazem sprzeciwu wobec wszelkiej mitologizacji, wobec przedkładania formy nad treść, wobec wszelkich ograniczeń stawianych swobodnej myśli ludzkiej przez konwenans społeczny, obyczajowy, kulturowy. Świadomość tej merytorycznej jedności działań rozmaitych – wszystkich jednak skierowanych przeciw rutynie, skostnieniu intelektualnemu i skostnieniu norm moralnych, przeciw absurdom życia współczesnego – miał sam Boy, gdy pisał: „Kiedy mi wymyślano za >>rozwody<< siedziałem po uszy w Mickiewiczu, kiedy mi wymyślano za Mickiewicza, ja  pisałem o przerywaniu ciąży; kiedy mi będą wymyślali za przerywanie ciąży, będę ślęczał nad wydawaniem listów Żmichowskiej, czy ja wiem zresztą nad czym… Skutek jest taki, że wszystkie te wyzwiska spływają mi się w jedne głos. I nie jest to bez głębszej filozofii. Bo przedmioty się zmieniają, ale istota rzeczy pozostaje jedna i wszystkie te moje rozmaite kampanie to tylko różne >>odcinki<< jednego i tego samego frontu”.

Boy jako polemista jest ironiczny, zdystansowany, przenikliwy i taktowny. Pomimo poczucia humoru nigdy nie „wali na odlew” w przeciwnika. Owszem, bywa złośliwy – ale daleko mu do poniżania adwersarzy, jakby wychodził z założenia, że sami sobie doskonale poradzą w tej kwestii.

O reakcjach na artykuły Boya wspomina Słonimski w cytowanym już Alfabecie wspomnień:

Boy zwalczany był przez kołtuństwo za swoją akcję świadomego macierzyństwa. Organizowano hece na jego odczytach. Pisał o swojej awersji do krzeseł przystawianych na zbyt wypełnionej sali, gdyż w odróżnieniu od krzeseł zwykłych łatwo mogą być użyte przeciw prelegentowi. Nazywano go ambasadorem kultury polskiej, czczono go na wynos, a znieważano na miejscu.

Niedawno przypomniałam sobie uroczą powieść Marii Pruszyńskiej, Przyślę panu list i klucz, gdzie znalazłam taki fragment na temat Boya, którego artykuł zaważył na życiu jednej z bohaterek:

Boy nie miał szczęścia do ludzi ograniczonych. Jeżeli ruszył jakieś społeczne zagadnienie i rozwijał je z genialną wprost logiką, natychmiast rzucano się na niego z nienawiścią i furią. W latach międzywojennych był jak czerwona płachta na byka. Rozjuszonym bykiem była rodzima dulszczyzna.

Artykuły Boya odbierały rozum i inteligencję jego przeciwnikom. Nie umieli ich czytać logicznie i spokojnie. Stąd masa polemik, dostarczających uciechy obserwatorom, gdy dzięki ciętemu językowi Boya przeciwnicy jego wychodzili z tych zapasów ośmieszeni często na długie lata.

Szczególnie trudnym momentem w życiu Boya publicysty był okres walki o świadome macierzyństwo – czas polemik prasowych, ale również czynów – zakładania poradni, wygłaszania odczytów. Otrzymywał wtedy dzień w dzień po kilka listów – najczęściej anonimowych – wypełnionych wyzwiskami i pogróżkami.

W ostatnim numerze „Książek” postać Boya przewija się dwukrotnie przez opublikowane tam teksty. Tym bardziej – warto jest sięgnąć po tom Reflektorem w mrok i odkryć, jak współczesnym autorem jest Tadeusz (Boy) Żeleński. W czasie, gdy po raz kolejny przez parlament i przez gazety przetacza się spór na temat ustawy o całkowitym zakazie aborcji, słowa Boya z czasów jego kampanii brzmią szczególnie aktualnie. Warto pamiętać, że są to słowa napisane prawie osiemdziesiąt lat temu…

Ten wpis miał się ukazać wczoraj – a data wybrana została nieprzypadkowo. 4 lipca przypadała bowiem 70 rocznica śmierci Boya. Czas okupacji spędził we Lwowie, który w 1939 roku został zajęty przez Rosjan. W 1941 roku do miasta wkroczyli Niemcy. W nocy z 3 na 4 lipca Boy został aresztowany i rozstrzelany z grupą profesorów lwowskich uczelni i ich rodzinami na Wzgórzach Wuleckich. Nieznane jest miejsce jego pochówku.

Ponieważ w jednym wpisie trudno jest streścić dorobek Boya – nawet jeśli dotyczy to wyboru jego tekstów z tomu Reflektorem w mrok, postanowiłam, że stanie się on zaledwie zaczątkiem projektu, który tej postaci poświęcę. W najbliższych miesiącach – pomiędzy recenzjami, wpisami o poezji i o czytaniu – będę pisała o poglądach Boya oraz o jego dorobku – publicystycznym, translatorskim, poetyckim… Dodam też anegdoty i wspomnienia tej postaci poświęcone. Niech to będzie mój prywatny „pomnik” postawiony w Internecie człowiekowi, który nie raz mnie bawił i uczył. Osobie, którą szanuję i podziwiam – jako człowieka, i jako twórcę. O której mogę powiedzieć – a z trudem piszę te słowa, bo mam świadomość ich wagi – że jest dla mnie autorytetem. Wreszcie – osobie, której brakuje mi w dzisiejszych czasach i za której cieniem nieustannie się rozglądam.



© bibliotheke
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci